czwartek, 20 listopada 2014

Autumn and pastels


Im zimniej, tym ciemniej. I akurat nie brak słońca mam na myśli, lecz garderobę :)
Spójrzcie na ulicę. Szaro, czarno, bezkolorowo ... Sama też zbyt często popadam w tą depresyjną kolorystykę. I nastrój...
A jako, że łatwiej zmienić strój niż inne ponure aspekty listopada,  więc jestem w pastelach i kompletnie niejesiennym błękicie.


płaszcz - ARYTON (old)
spódnica - PN Fashion.pl
bluzka - Mango
naszyjnik - H&M
buty - Mai Piu Senza (zalando.pl)
torebka - ZARA (old)

zdjęcia - Waldek

wtorek, 18 listopada 2014

Capsule wardrobe


Szafa w kapsułce, wyselekcjonowana niewielka liczba ubrań, z których mamy tworzyć zestawy na tydzień, miesiąc, kwartał ...
Ciekawe ćwiczenie umysłowe pozwalające nam na ogarnięcie naszej garderoby, likwidację porannych dylematów i zmniejszenie przynajmniej o jeden z życiowych problemów ("w co się ubrać").
Nie przepadam za ograniczeniami, które narzuca mi ktoś inny.
Co innego, gdy nakładam je sobie sama.
Autodyscyplina jest mi niezbędna aby pracować we własnej firmie, bez szefa i zakresu obowiązków.
Żeby zachować stała wagę i w miarę niezmienną sylwetkę.
Więc kolejne wyzwanie nie jest złe!

Zrobiłam TO nowocześnie, czyli online :)
Na jednym z portali grupujących duuuużą ilość ubrań (wybrałam Polyvore) odnalazłam ciuchy wyglądające podobnie do moich. I nimi żongluję sobie wieczorami...

I tak powstały na przykład wariacje z czerwonym ...



albo inne ćwiczenie oparte na camelowym płaszczu



W zeszłym tygodniu eksploatowałam szarości i szarą dyplomatkę






I faktycznie możecie mnie spotkać w podobnych zestawieniach na żywo i na blogu.


Bawiąc się wykazuję dużo silnej woli, aby nie sięgać po niemoje ciuchy, bo chodzi wszak o ogarnięcie własnej garderoby i zapanowanie nad zakupoholizmem :) a nie pielęgnowanie go ...
Choć widziałam tam takie piękne buty, torebki ...
Nic to, zbliża się okres prezentów, napiszę list do Mikołaja :) Listę mam już przecież gotową.


piątek, 14 listopada 2014

ordinary Saturday



Przyznam się Wam, że nie przepadam za puchowymi kurtkami noszonymi w mieście. Co innego w sportowych, górskich czy innych plenerowych sytuacjach. Pokażę Wam kiedyś moją megapuchówkę na zimowe spacery z psami. A do niej  - czapka mikołaja, wiecie taka czerwona z białym ...

Moją jesień ogrzewam więc płaszczami i żakieto-kurteczkami.
Na przykład zwierzęcą kurteczką upolowaną dobrych kilka lat temu w outlecie pod Wiedniem.
Tym razem oswojoną jeansami o linii z lat 70.
Zwierzęce printy to wzory, przy których łatwo o przerysowanie czy nadmiar, więc gdy je wykorzystuję w stylizacjach staram się aby stanowiły jedyną atrakcję stroju :)

kurtka - JONES
spodnie - ZARA 
bluzka - MANGO
buty - Prima Moda
torebka - Wittchen

zdjęcia - Waldek

wtorek, 11 listopada 2014

Welcome to my office


Zapraszam Was dziś do mojej firmy :)
W stroju podobnym do tego, który mogliście oglądać na facebooku (TUTAJ).
Wrzucam ostatnio na facebooka zupełnie nie-teoretyczne zestawienia, moje ciuchowe plany na następne dni, odsuwające ode mnie poranne dylematy z gatunku "nie mam co na siebie włożyć".
Na facebookowym obrazku była czerwona szminka, ale na żywo i na co dzień lepszy jest czerwony płaszcz.
Przy całym praktycznym podejściu do garderoby, kompletowaniu idealnych zestawów na bazie 7 tygodniowo, 15 miesięcznie czy 33 kwartalnie sztuk ubrań - czemuś tak rozbijającemu monotonię i dodającego energii jak ognista czerwień nie mogłam się oprzeć.

BTW, co sądzicie o ćwiczeniu narzucenia na siebie takich, jak powyżej, ograniczeń ciuchowych?




spódnica - SOLAR
sweter - H&M
buty - ZARA
płaszcz - Sheinside
okulary - Reserved
naszyjnik - Wallis

zdjęcia - Waldek

sobota, 8 listopada 2014

Cosmetically


Nie było jeszcze takiego posta w mojej blogowej karierze, ale ponieważ pytacie mnie czasem o moje makijażowanie, więc - mimo że nie uważam się w tej dziedzinie za fachowca - postanowiłam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami w tym zakresie.

Ponad dwudziestoletnie ćwiczenia na własnej twarzy doprowadziły jednak do jakiegoś niewielkiego sukcesu. Przynajmniej wiem, czym się pomalować z jakim takim pozytywnym efektem :)

Główne założenie jest takie że makijaż ma mnie upiększyć (nie no, serio?), ale także, że mam go wykonać maksymalnie w 5 minut.  Nie będę przecież co rano marnować cennego snu ...
 
Więc podkład. Używam Diorskine Nude nr 030 Medium beige. I nie zamierzam przestawać :) To już kolejne opakowanie tego kosmetyku na mojej toaletce. Podkład kryje co trzeba, nie rzuca się w oczy, długo się utrzymuje. Nie muszę o nim myśleć w ciągu dnia :) I o to mi chodzi!


Róż do policzków wybierałam długo i bez sukcesów. Aż trafiłam na świetną wizażystkę w salonie kosmetyków MAC i dostałam idealny dla mnie kolor Mocha matte.
Latem uzupełniłam go lekko brzoskwiniowym Orange Punchy Sunbaked nr 5 marki Sephora.


Makijaż utrwalam białym w kolorze pudrem Make Up For Ever, który pięknie matuje twarz.




Makijaż oczu to była moja kolejna pięta Achillesowa, do czasu aż nie odkryłam Diorshow Fusion Mono Matte, kolor o numerze 761 Mirage. Całkiem spory słoiczek (6,5 g) cienia o ciekawej lekko kremowej konsystencji.
Makijaż oczu uzupełniam kreską, którą rozcieram (Bourjois Effet Smokey). Radzę sobie, ale szału nie ma. Kredka jest już niefotogenicznie zużyta :). Będę szukała czegoś innego.
Do tuszu do rzęs nie przywiązuję wagi. Używam teraz Maybelline, Colossal Volum' Express i jest dla mnie wystarczająco dobry. 

Na koniec o szminkach. Tych na co dzień i tych bardziej wyrazistych, do zadań specjalnych - jak np. zdjęcia do bloga, wieczorne wyjście, czy zrobienie wrażenia :)


Pozornie podobne, ale jednak inne. 
I tak od lewej: wchodząca w rudy Shiseido nr RD 750, lekko pomarańczowa MAC Mineralize Elegant Accent i idealnie czerwona Rouge Dior Nr 958.

Codzienne szminki mają podkreślić kolor ust bez patrzenia w lusterko. Noszę je czasem w kieszeni, trzymam w samochodzie :). Jak widzicie - są już mocno zużyte.


Leniwie leży Chubby stick Clinique nr 07 super strawberry, w środku Make Up For Ever Rouge Artist Natural N15 i ostatnia łącząca efekt pomadki do ust i błyszczyka MAC Sheen Supreme kolor Bare Again.

I to by było na tyle. Pisanie zajęło mi więcej czasu niż makijaż :)
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam bardzo.

zdjęcia - Ja
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogging tips