No to połowa wakacji z głowy.
U mnie tradycyjnie (nie ma to jak nowe, świeckie tradycje) podsumowanie miesiąca.
Po pierwsze - leniłam się - nie liniałam, bo nie mam sierści :), tylko byłam leniem. Tylko dziewięć ciuchowych zestawów! Skandalicznie mało.
Po drugie - spostrzeżenia na temat pogody - wcale nie było tak upalnie na początku.
Potem jednak aura zdała sobie sprawę, że trwają wakacje i poprawiła się ...
powodując u mnie wybitne lenistwo w doborze ubrań, a mianowicie wskoczyłam w pasiasto - zygzakowate SUKIENKI.
Trochę poudawałam, że jestem na wakacjach ...
... i poświeciłam, jak planeta, światłem odbitym :)
Dziękuję Wam za Waszą obecność, Małgosia.












