Nie było jeszcze takiego posta w mojej blogowej karierze, ale ponieważ pytacie mnie czasem o moje makijażowanie, więc - mimo że nie uważam się w tej dziedzinie za fachowca - postanowiłam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami w tym zakresie.
Ponad dwudziestoletnie ćwiczenia na własnej twarzy doprowadziły jednak do jakiegoś niewielkiego sukcesu. Przynajmniej wiem, czym się pomalować z jakim takim pozytywnym efektem :)
Główne założenie jest takie że makijaż ma mnie upiększyć (nie no, serio?), ale także, że mam go wykonać maksymalnie w 5 minut. Nie będę przecież co rano marnować cennego snu ...
Więc podkład. Używam Diorskine Nude nr 030 Medium beige. I nie zamierzam przestawać :) To już kolejne opakowanie tego kosmetyku na mojej toaletce. Podkład kryje co trzeba, nie rzuca się w oczy, długo się utrzymuje. Nie muszę o nim myśleć w ciągu dnia :) I o to mi chodzi!
Róż do policzków wybierałam długo i bez sukcesów. Aż trafiłam na świetną wizażystkę w salonie kosmetyków MAC i dostałam idealny dla mnie kolor Mocha matte.
Latem uzupełniłam go lekko brzoskwiniowym Orange Punchy Sunbaked nr 5 marki Sephora.
Makijaż utrwalam białym w kolorze pudrem Make Up For Ever, który pięknie matuje twarz.
Makijaż oczu to była moja kolejna pięta Achillesowa, do czasu aż nie odkryłam Diorshow Fusion Mono Matte, kolor o numerze 761 Mirage. Całkiem spory słoiczek (6,5 g) cienia o ciekawej lekko kremowej konsystencji.
Makijaż oczu uzupełniam kreską, którą rozcieram (Bourjois Effet Smokey). Radzę sobie, ale szału nie ma. Kredka jest już niefotogenicznie zużyta :). Będę szukała czegoś innego.
Do tuszu do rzęs nie przywiązuję wagi. Używam teraz Maybelline, Colossal Volum' Express i jest dla mnie wystarczająco dobry.
Na koniec o szminkach. Tych na co dzień i tych bardziej wyrazistych, do zadań specjalnych - jak np. zdjęcia do bloga, wieczorne wyjście, czy zrobienie wrażenia :)
Pozornie podobne, ale jednak inne.
I tak od lewej: wchodząca w rudy Shiseido nr RD 750, lekko pomarańczowa MAC Mineralize Elegant Accent i idealnie czerwona Rouge Dior Nr 958.
Codzienne szminki mają podkreślić kolor ust bez patrzenia w lusterko. Noszę je czasem w kieszeni, trzymam w samochodzie :). Jak widzicie - są już mocno zużyte.
Leniwie leży Chubby stick Clinique nr 07 super strawberry, w środku Make Up For Ever Rouge Artist Natural N15 i ostatnia łącząca efekt pomadki do ust i błyszczyka MAC Sheen Supreme kolor Bare Again.
I to by było na tyle. Pisanie zajęło mi więcej czasu niż makijaż :)
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam bardzo.
zdjęcia - Ja