Wróciłam obkupiona w nowe ciuchy (ach, jak ja lubię te zagraniczne outlety ...) i obładowana nowymi gazetami. To moje ulubione wakacyjne hobby!
W tym roku na mojej trasie znalazł się outlet w Palmanova we Włoszech i wielki Parndorf koło Wiednia. A skoro Wiedeń, to nie obyło się bez wizyty w tamtejszym PRIMARKu (centrum handlowe G3).
Pierwszy na trasie był outlet w Palmanovie.


Oszałamiającą sukienkę ("Kup sobie koniecznie, wyglądasz jak syrenka Barbie" - skomentował mój Mąż) i niemniej skomplikowaną spódnicę od Frankie Morello pokażę w odpowiednim czasie, bo oba ciuchy są niezwykle niefotogeniczne bez zawartości (czyli beze mnie w środku :).
Energetyczne spodnie Stefanel ...

... i torebka z następnego zakupowego przystanku, czyli ...
... Parndorf. Wizyta tam jest prawdziwy wyzwaniem na drodze zakupoholiczki. Wejść i nie wydać swoich rocznych dochodów ...

Obok wielu bardzo markowych - butik Michaela Korsa, z którego nie mogłam wyjść z pustymi rękami.
Urocza futrzasta kurteczka (z mojego ulubionego sklepu Jones), dzięki której oczekiwanie na jesień nie jest nieprzyjemne ...